• Kultura, głupcze!

    Jak zrobić karierę?


    Wokalistka, której płyty pokryły się platyną w siedemnastu krajach, piosenki utrzymywały się na szczytach list przebojów czterdziestu dziewięciu państw. Nominowana do wielu nagród (w tym sześć razy do Grammy), z których kilka zdobyła (po trzy razy MTV Video Music Award i People’s Choice Award, dwie nagrody MTV Music Award, cztery Teen Choice Award). Jest pierwszą kobietą, która zdołała umieścić na amerykańskiej liście Billboard 100 pięć singli z jednego albumu (wcześniej dokonał tego tylko Michael Jackson). Jednak zanim świat usłyszał I Kissed a Girl, czy Hot n cold artystka znana pod pseudonimem Katy Perry nagrywała zupełnie inną muzykę.



    Katy Perry bezsprzecznie jest dziś jedną z najbardziej popularnych wokalistek. Jej pierwszy znaczący singiel - I Kissed A Girl dotarł do pierwszego miejsca na amerykańskiej liście Billboard 100, był także numerem jeden w trzydziestu innych krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Australii. To właśnie ta piosenka królowała latem 2008 roku w stacjach radiowych całego świata (także w Polsce). Towarzyszył jej teledysk, w którym Perry leżała na łóżku w krótkiej sukience i głaszcząc kota śpiewała o tym, jak podoba jej się całowanie dziewczyny. Na dalszym planie przewijały się równie skąpo ubrane tancerki, a w piosence pojawił się między innymi tekst „nie to powinny robić dobre dziewczyny, nie tak powinny się zachowywać”.

    Wydawać by się mogło, że to pierwszy album, pierwszy singiel nikomu wcześniej nieznanej piosenkarki. I rzeczywiście – był to pierwszy singiel epatującej seksem Katy Perry, jednak zanim się ona pojawiła, istniała Katy Hudson, która nagrała album z chrześcijańskimi piosenkami, a wcześniej śpiewała w chórze gospel.

    Dziewczyna z chóru
    Tak – Katy Perry i Katy Hudson to jedna i ta sama osoba. Nagranie w 2001 roku albumu pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem wielkiego rozgłosu jej nie przyniosło – muzyka chrześcijańska nie jest czarnym koniem marketingu i gatunkiem, który mógłby przynieść sławę i popularność. Nie oznacza to jednak, że Katy nagrała znane z polskich kościołów psalmy i pieśni – na jej płycie znajdziemy głównie utwory rockowe i pop-rockowe, a także elementy gospel, tak popularnego w kulturze amerykańskiej.

    Album (o tytule po prostu Katy Hudson) promowany przez singiel Trust in me nie zdobył wielu fanów, ale został zrecenzowany między innymi w poczytnej w Stanach Zjednoczonych gazecie chrześcijańskiej „Christianity Today”, w której autor zachwycał się głosem młodej Katy Hudson i mówił o niezwykłym talencie także przy pisaniu muzyki i tekstów. (młoda wokalistka miała swój wkład we wszystkie piosenki na płycie – cztery z nich napisała sama) Inne recenzje nie były tak entuzjastyczne, na dodatek pojawiły się problemy z wytwórnią, Katy zamilkła więc na siedem lat, zmieniając w międzyczasie swoje nazwisko na Perry (panieńskie nazwisko jej matki), ponieważ „Katy Hudson” za bardzo kojarzyło się z amerykańską aktorką Kate Hudson.


    Ułożona katoliczka staje się prowokującą seksbombą
    Z ułożonej katoliczki Katy Hudson powstała prowokująca seksbomba Katy Perry. Nagła zmiana światopoglądowa, czy przemyślana strategia marketingowa? W wielu wywiadach, których udzielała już po wydaniu swojej drugiej (One of the Boys) i trzeciej (Teenage Dream) płyty mówiła między innymi o tym, że wiara ma znaczenie w jej życiu, ważne jest odnalezienie Boga. Jednocześnie kreowała się na typową amerykańską dziewczynę z sąsiedztwa, która w kusej spódniczce śpiewa o miłościach, które przeżywała będąc nastolatką.

    Był to więc raczej sprytny zabieg marketingowy – z nastolatki z gitarą ubranej w dżinsy przekształciła się w kobietę w coraz bardziej dziwacznych, ale i humorystycznych strojach.

    Już przed wydaniem swojej drugiej płyty narosło sporo zamieszania wokół Amerykanki. W celu promocji swojego nadchodzącego albumu jako singiel wydana została piosenka Ur so gay. Naśmiewanie się z wad byłego chłopaka poprzez oskarżanie go o orientację homoseksualną wywołało oburzenie w środowiskach gejowskich uważających tekst piosenki za powtarzanie krzywdzących stereotypów o mniejszościach seksualnych.

     
    Seks zawsze sprzedawał się dobrze, więc jeszcze przed wydaniem swojej drugiej płyty – One of the Boys (która ostatecznie sprzedała się w ponad pięciu milionach egzemplarzy) w maju 2008 roku na rynku, w stacjach radiowych i telewizji pojawiła się piosenka I Kissed A Girl, którą Katy Perry zwróciła uwagę całego świata. Znów wokół niej zrobiło się gorąco – znów za sprawą środowisk homoseksualnych, które stwierdziły, że artystka stara się stworzyć wrażenie, iż jest biseksualna i na tej podstawie zrobić karierę i osiągnąć popularność. Utwór stał się przebojem, szybko więc jako drugi singiel z płyty wydany został Hot n cold, w teledysku do którego artystka uciekała sprzed ołtarza od swojego niezdecydowanego na ślub (i nie tylko) chłopaka. Jako single wydane zostały też Thinking of you (ballada, która nie powtórzyła sukcesu poprzednich singli) oraz Waking up in Vegas, który zdobył trochę większą popularność.

    One of the boys nie zostało przyjęte owacjami przez krytyków muzycznych. Internetowy serwis Metacritic podsumowujący recenzje pojawiające się w prasie i Internecie wyliczył średnią 47 punktów na 100 możliwych. Jednak to, co nie podobało się krytykom trafiło w gusta publiczności, bowiem album sprzedał się w nakładzie ponad pięciu milionów egzemplarzy.

    Potem pojawiła się Lady Gaga ze swoim The Fame, którym zawładnęła całym rynkiem muzyki pop, a na nowy album Katy Perry trzeba było poczekać dwa lata.

    Mocniej, więcej, lepiej
    Teenage Dream potwierdził i jeszcze zwiększył pozycję Katy Perry na rynku. Recenzenci znów wypowiadali się krytycznie (52 punkty na Metacritic), a autorka, jakby wbrew wszystkim negatywnym opiniom osiągnęła z nową płytą sukces, jakiego nie odniosła nawet potężna na rynku muzycznym Lady Gaga. Kalifornijka, jako pierwsza kobieta zdołała umieścić na pierwszym miejscu amerykańskiej listy Billobard 100 aż pięć singli z jednego albumu. Wcześniej takim osiągnięciem pochwalić mogła się tylko największa gwiazda muzyki pop wszechczasów – Michael Jackson. 

    Teenage Dream można określić słowami „mocniej, więcej, lepiej”. To rozwinięcie pomysłów z poprzedniej płyty wzbogacone o udział gwiazd (jak Snoop Dog w California Gurls czy Kanye West w E.T.) Choć muzyka zawarta na albumie była w znacznym stopniu bardziej popowa, niż na One of the Boys, to teksty utrzymane były w podobnej konwencji – opowiadały głównie o nastolatkach, młodzieńczych miłościach i uczuciach – o tym, że tego typu sztuka trafia do nastolatków przekonywać mogą cztery nagrody Teen Choice Award, które udało się zdobyć Katy Perry.

    Obecnie Katy Perry jest jedną z najbardziej popularnych artystek, choć jeśli za współczesny miernik popularności uznać liczbę fanów na facebooku, to ustępuje między innymi Eminemowi, Lady Gadze, Rihannie, czy idolowi nastolatek Justinowi Bieberowi. Jednak prawie 36 milionów fanów na najpopularniejszym serwisie społecznościowym dość jasno pokazuje, że autorka Teenage Dream jest jedną z najbardziej znanych i lubianych gwiazd popkultury. Bilety na jej koncerty wyprzedawane są na pniu, a Amerykanka gra przed coraz większą publicznością w każdym zakątku świata.

    Metamorfoza z nieśmiałej katoliczki śpiewającej o Jezusie w prowokującą seksualnością dziewczynę marketingowo zdecydowanie wypadła na korzyść Katy Perry. Amerykanka odnosi sukces za sukcesem mimo nieprzychylności krytyków i jest pierwszoplanową postacią światowej popkultury. Choć pojawiają się plotki, że jej rodzice (pastorzy) są zawstydzeni jej muzyką i uważają ją za „odrażającą” to sama artystka wszystko dementuje i tłumaczy, że zostali oni źle zrozumiani. Jaka jest prawda pewnie się nie dowiemy, ale i nie o to tutaj chodzi. Za to momentem prawdy na pewno będzie wydanie czwartego albumu przez Amerykankę. Czy zdoła powtórzyć sukces poprzednich dwóch i na długo zapewni Katy Perry miejsce w panteonie największych gwiazd muzyki pop i show businessu? Jak rozegra się kolejna batalia o słuchacza pomiędzy Katy Perry a Lady Gagą? Na odpowiedzi na te pytania trzeba jeszcze poczekać.


    zdjęcia z http://www.katyperry.com

    1 komentarze :

    1. Anonimowy27/2/12 22:39

      "Ułożona katoliczka(...)jej rodzice (pastorzy)" - ciekawie prawisz ;) Od kiedy to katolicy rodzą się ze związku pastorów??? Ty chyba z katolicyzmem jesteś mocno na bakier?

      OdpowiedzUsuń