• Kultura, głupcze!

    Nietykalni: O dwóch takich, co...


    Nietykalni
    RECENZJA

    „Nietykalni” to, jak podaje dystrybutor filmu w Polsce – Gutek Film, komedia, która oczarowała już dwadzieścia pięć milionów osób na całym świecie. Na jej punkcie oszaleli najpierw Francuzi, potem Niemcy, Włosi, Hiszpanie. Od trzynastego kwietnia szał na „Nietykalnych” ogarnie (musi ogarnąć!) również Polskę.

    Już w zwiastunie do filmu widzimy informację, że opowiada on historię, która wydarzyła się naprawdę. To zawsze w pewien sposób zmienia postrzeganie filmu, ale przecież wiedza o tym, iż wydarzenia, które oglądamy na ekranie miały miejsce w rzeczywistości nie sprawi, iż słaby film zaczniemy uważać za dobry. Zresztą, tutaj i tak nie ma to znaczenia – „Nietykalni” to obraz doskonały.

    Milioner, znawca sztuki, który jest sparaliżowany i porusza się na elektrycznym wózku inwalidzkim, zatrudnia do pomocy młodego mężczyznę, który niedawno wyszedł z więzienia i korzysta z zasiłku. Spotkanie statecznego, ułożonego i wykształconego mężczyzny w średnim wieku z rozrywkowym i nieokrzesanym młodzieńcem jest bardzo ciekawe. Dochodzi do konfrontacji dwóch, wydawałoby się, zupełnie różnych osobowości, które jednak przy bliższym przyjrzeniu się wykazują sporo cech wspólnych.



    Dzięki temu, że Driss opiekuje się Philippem panowie mają dużo czasu, żeby się poznać i rozmawiać. Dowiadują się więc o sobie wielu rzeczy – o swojej historii, przeszłości i marzeniach. Jeden dopełnia drugiego, uczą się od siebie nawzajem. Choć Driss żartuje sobie z niepełnosprawnego (czasem dość brutalnie), to jednak panowie bardzo dobrze się dogadują i – co najważniejsze – bardzo dobrze czują się w swoim towarzystwie. Wydawałoby się, że dla byłego więźnia rozmowa czy przebywanie w pobliżu osoby sparaliżowanej będzie ostatnią rzeczą, jakiej pragnie. A jednak Driss jest tak pozytywną postacią, tak otwarcie nastawioną do innych ludzi, że potrafi znaleźć wspólny język ze starszym od siebie niepełnosprawnym milionerem. Poza tym obcowanie z Philippem i pozostałymi mieszkańcami domu zmienia Drissa.

    Choć żarty, które stroi sobie ze swojego podopiecznego Driss są często naprawdę dość ostre, to jednak nikt nie powinien poczuć się obrażony – opiekun nie wyśmiewa Philippe’a wbrew jego woli, nie obraża osób niepełnosprawnych. Mało tego – milioner sam przyznaje, że nie potrzebuje kogoś, kto będzie tłumaczył, że jego celem życiowym jest pomoc ludziom, humanitarność, nie potrzebuje „nawiedzonych” opiekunów, ale właśnie kogoś, kto nie czuje zbyt wiele współczucia, nie lituje się nad niepełnosprawnym i potrafi z niego żartować – a taki jest właśnie Driss.

    „Nietykalni” to film, który wiele mówi o ludziach – ich słabościach, ale także marzeniach. Choć to przede wszystkim komedia, to jednak mamy tu również do czynienia ze sporą ilością dramatu. W jednym momencie się śmiejemy, w innym z zadumą patrzymy na ekran. Nie znajdziemy tu taniego moralizatorstwa, podniosłych tekstów wygłaszanych przez którąkolwiek ze stron. Nie. To film, który jest prawdziwy – nie jest bajką, bo Philippe’a widzimy w sytuacjach, w których ewidentnie cierpi, nie jest też obrazem, który nastawiony jest wyłącznie na wyciskanie łez. Jest jak w życiu – wesoło i niewesoło zarazem.

    Uwielbiam filmy, w trakcie których nie mam nawet czasu spojrzeć na zegarek. Niewiele jest takich obrazów, ale „Nietykalni” to właśnie jeden z nich. Godzina i czterdzieści minut mija niepostrzeżenie i tylko żałuje się, że to już koniec. Na ekranie dzieje się tak wiele, że nie ma czasu na nudę, a do tego czystą przyjemnością jest patrzeć na występujących tu aktorów.

    „Nietykalni” to popis aktorski Omara Sy. Odtwórca roli Drissa „ukradł” cały film – jest po prostu doskonały, a jego kreacja brawurowa. To właśnie dzięki niemu na ekranie jest tyle energii. To dzięki niemu oglądając - uśmiechamy się i śmiejemy. To rola jednego z tych ludzi, którzy potrafią porozumieć się z każdym i choć można nazwać ich "specyficznymi", to są jednak lubiani przede wszystkim przez swoją otwartość. Co do aktorstwa, to sprawa jest prosta – jeżeli ktoś na ceremonii wręczenia Cezarów - francuskich nagród filmowych - ściąga sprzed nosa statuetkę zdobywcy Oscara, Jeanowi Dujardinowi, to znaczy, że naprawdę musiał zagrać swoją rolę popisową – i tak właśnie zrobił. 

    Również na drugim planie mamy galerię ciekawych i dobrze zagranych postaci. Magalie (Audrey Fleurot) - rudowłosą piękność, można powiedzieć – sekretarkę Philippe’a, która staje się obiektem westchnień (dość bezpośrednich zresztą) Drissa oraz Yvonne (Anne Le Ny) zarządzającą domem, która dość szybko znajduje z Drissem wspólny język. Odtwórca głównej roli – Philippe’a - François Cluzet, również zachowuje się na ekranie naturalnie, a przecież niełatwo zagrać sparaliżowanego człowieka, który włada tylko głową.


    Zdjęcia Mathieu Vadepieda są bardzo ładne, nasycone kolorami, które sprawiają, iż film wydaje się pogodny – i taki właśnie jest. Pięknym obrazom towarzyszy równie urzekająca muzyka – głównie orkiestrowa lub fortepianowa, której wielbicielem jest Philippe, ale jest również moment, gdy górę biorą skoczne i taneczne rytmy – muzyka, której fanem jest Driss.

    "Nietykalni" urzekli mnie swoją bezpretensjonalnością, swoim urokiem i lekkością. Choć film podejmuje trudny temat, to sposób jego ukazania jest piękny i bardzo interesujący. To najlepszy film, jaki oglądałem od początku tego roku - podobał mi się w tym samym stopniu, "Wstyd", choć to zupełnie inny rodzaj opowieści. Wydaje się, że wszystko tu jest dopięte na ostatni guzik. Jest absolutnie rewelacyjny!

    „Nietykalni” to jeden z najlepszych filmów tego roku – mogę to powiedzieć z pełnym przekonaniem już teraz. Prawdziwy, bez ani jednej fałszywej nuty, czy to w scenariuszu, grze aktorskiej czy realizacji. To obraz, przy którym czas mija jak za pstryknięciem palców, a po napisach końcowych żałuje się, że nie potrwał on dłużej. Ten film trzeba zobaczyć. Pokazuje, jak warto żyć, a nie warto ufać stereotypowym obrazom. To film przede wszystkim o człowieku – jego słabościach, pragnieniach i marzeniach oraz o stosunku do drugiej osoby. Starsi, młodsi, kobiety, mężczyźni – idźcie do kina! Koniecznie na „Nietykalnych”!




    zdjęcia: http://www.filmweb.pl , http://www.guardian.co.uk , http://www.nytimes.com

    16 komentarze :

    1. Nietykalni są jedni :(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No właśnie wiem - to drugi film o tytule "Nietykalni", któremu na filmwebie wystawiłem 9 :D

        Usuń
    2. Anonimowy30/3/12 17:08

      cudowny film,dobra recenzja.pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
    3. "Starsi, młodsi, kobiety, mężczyźni – idźcie do kina! Koniecznie na „Nietykalnych”!" - Prawda! szczerze polecam pójście do kina, a powyższa doskonała recenzja tylko ułatwia podjęcie tej decyzji. Czas poświęcony na obejrzenie tego tytułu nie będzie czasem straconym.

      OdpowiedzUsuń
    4. Geothing9/4/12 20:31

      Z tej recenzji dowiadujemy sie tylko, ze autorowi film sie podobal. Nietety niewiele wiecej... A szkoda, bo film rzeczywiscie dobry!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dowiadujemy się, kto reżyseruje, kto gra, jaką historię przedstawia (w skrócie), oraz czy mi się podobał. Oczekujesz w recenzji wiadomości o mikroklimacie bieguna południowego? ;-)

        Usuń
    5. W takim razie obejrzę, bardzo zachęciłeś ;)

      OdpowiedzUsuń
    6. Dziękuję za recenzję, przekonująca :) I mam pytanie - czy mogę iśc na film z 10-letnią córką (bystre i dowcipne dziewczę). Bardzo proszę o podpowiedź.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Rozmawiają w pewnym momencie o kobietach, o "odczuwaniu przyjemności", o tym jak Philippe sobie radzi z napięciem i są chyba dwie sceny z seksownymi masażystkami + ten film jest w dużym stopniu dramatem, niekoniecznie pełnoprawną komedią (za pierwszym razem odebrałem go bardziej jako dramat, za drugim raczej jako komedię). Więc nie wezmę na siebie odpowiedzialności odpowiadając na Twoje pytanie ;)

        Usuń
    7. Anonimowy17/4/12 12:11

      Szanowny Panie, ma Pan rację. To film z gatunku tych, które zawodzą nas tylko tym, że się kończą.
      Pozdrawiam. jazzdam

      OdpowiedzUsuń
    8. Anonimowy17/4/12 19:53

      Ja osobiście jestem tym filmem zachwycony. Ogląda się go pięknie i jest to film tak inny ,że aż niesamowity. Życie jest piękne i tak zakończe....

      OdpowiedzUsuń
    9. Anonimowy1/5/12 11:10

      Najlepszy film jaki w życiu widziałem. Wyciska łzy z oczu ( szczególnie muzyka fortepianowa ). To jest NIEKWESTIONOWANY kandydat do Oskara!

      OdpowiedzUsuń
    10. To jest jeden z tych nielicznych filmów, który nie rozczarowuje, kiedy wreszcie, po przeczytaniu entuzjastycznych recenzji, idziemy do kina, obiecując sobie ucztę duchową i - jest!
      Piękny, mądry a lekki, znakomicie zagrany, no i ten Sy - mniam mniam;)

      OdpowiedzUsuń
    11. Anonimowy16/7/12 21:37

      Dawno nie widziałem tak dobrego filmu. Szczerze polecam we wszechobecnym chłamie na ekranie

      OdpowiedzUsuń
    12. Anonimowy31/3/13 10:28

      ӏ гan аcгoss this webѕitе on google
      & we're pleased you have excellent savings

      My blog green smoke e cig

      OdpowiedzUsuń