• Kultura, głupcze!

    9 zdań o: Birdman




    Riggan Thomson choć nadal gra w teatrze, to jego sława już dawno minęła. Były odtwórca roli superbohatera nie może się z tym pogodzić i żyje w swoim własnym świecie, co pozwala nam się zastanawiać, czy to tylko kreowanie sobie rzeczywistości i życie wspomnieniami, czy już schizofrenia.

    Trudno w historii Riggana Thomsona nie dostrzec bezpośredniego odniesienia do losów Michaela Keatona. Myślę, że to dlatego weteran jest tak chwalony za tę rolę. Warsztatowo tak naprawdę nie pokazał nic wielkiego i nie ma podstaw, żeby rozpisywać się o Oscarze. Podobnie Edward Norton, którego widzieliśmy już w dużo lepszych rolach – tutaj ma taką, która poprawnie zagrana musi się podobać i być zauważona. Reżyser zastosował ciekawe rozwiązanie – niemal jedyną muzyką, z jaką mamy tu do czynienia jest rytm wybijany na perkusji. Twórcy zapomnieli też o cięciach – zmontowali film tak sprytnie, że wygląda to jak jedno dwugodzinne ujęcie i choć początkowo patrzymy z fascynacją, to później zaczyna być to drażniące. „Birdman” stanowi natomiast bardzo celną satyrę na całe Hollywood, wyblakłe gwiazdy i głupkowate filmy akcji.



    zdjęcie: http://www.newyorker.com

    6 komentarze :

    1. krotko i zwiezle.Ja powiem tak na poczatku do jakiejs godz bylam zachwycona,Norton i Stone mnie olsnili i sama nadal nie wiem czym.Po prostu na poczatku siedzialam i myslalam jest dobrze,jest dobrze.Natomiast potem wszystko jakos zwolnilo zamienilo sie w cos leniwego i ocena spadla.
      Nie jest to film ktory zostaje na dlugo w glowach

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A mnie bardziej podobały się końcowe sceny. Jasne, początek też, ale dzięki tym końcowym podwyższyłem ocenę :)

        Usuń
    2. Udanego kolejnego roku!

      OdpowiedzUsuń
    3. Keaton nie pokazał nic wielkiego? Toż to najlepsza rola męska od 2013 roku, kiedy to Dicaprio zagrał Jordana Belforta. Oscara zgarnie bankowo, bo konkurencja w tym roku śmieszna, co nie znaczy, że mu się nie należy. Był znakomity.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak jak napisałem - wydaje mi się, że jego rola jest przeceniana głównie dlatego, że losy Riggana to właściwie losy samego Keatona. To dodaje jakichś przymiotników, przez które gra Keatona wydaje się być lepsza, niż jest w rzeczywistości.

        Usuń
    4. Gwoli ścisłości, wyraźne cięcia występują, ale dopiero na końcu - między dwiema ostatnimi scenami.

      Zgadzam się, że aktorzy nie pokazali się tu jako wybitni, ale wypadli dobrze. Norton bardzo dobrze, chociaż bywał w karierze lepszy. Keaton trochę słabiej, a nagrody dla niego świadczą dla mnie o tym, że konkurencja była w minionym roku słaba.

      Sam film natomiast świetny.

      OdpowiedzUsuń