• Kultura, głupcze!

    Ukarzę cię w imieniu księżyca – czyli dlaczego kobiety są nienormalne




    Dziewczyny, czy zastanawiałyście się kiedyś w swoim dorosłym już życiu, co poszło nie tak w Waszym rozwoju, czy to rodzice popełnili błąd wychowawczy, czy same pogubiłyście się gdzieś po drodze... Chłopcy, czy chcecie się dowiedzieć co Wasze ukochane mają w głowach i dlaczego jest tam aż taki bałagan? Wielokrotnie zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Ostatnio udało mi się znaleźć pewne odpowiedzi. 



    Jesteśmy pokoleniem kobiet wychowanych na bajkach emitowanych przez Polsat i Polsat 2. Stacje te w latach 90-tych nadały 197 odpowiednio ocenzurowanych odcinków Sailor Moon (tytuł ang. Pretty Solder Sailor Moon). Piękne Wojowniczki zostały ochrzczone Czarodziejkami, nagość występowała jedynie jako zarys sylwetki bez szczegółów anatomicznych (przyznać się, chłopcy, który oglądał po kryjomu przemieniającą się Czarodziejkę z Księżyca?), a trzy zbyt brutalne,  zdaniem recenzentów, odcinki bądź te, ukazujące posłańców kościoła katolickiego w złym świetle, w ogóle nie zostały wyemitowane. W celu zeuropeizowania anime, imię głównej bohaterki zostało przemianowane z Usagi na Bunny (?!), wróg numer jeden - królowa Beryl - stała się  królową Peril, a Sailor Uranus była nazywana naprzemiennie Czarodziejką z Uranosa bądź Czarodziejką z Urana. 

    Ale nie o nonsensach polskiej realizacji chciałam pisać. Sailor Moon jest bajką, która ukształtowała świadomość moją i moich koleżanek. Płacząca w każdym odcinku Usagi, zamaskowany wybawiciel miotający we wrogów różami oraz przekonanie, że wszystko można osiągnąć, jeżeli będzie się wystarczająco długo drzeć mordę utknęły w mojej podświadomości tworząc mnie, kobietę. Główna bohaterka jest przeciętna. Przeciętność jest jej cechą wyróżniającą. Nie ma w sobie ani odrobiny charyzmy, talentu czy rozumu. Przez 6 początkowych odcinków kot przypominał jej, aby użyła mocy księżycowego diademu. Biedna Usagi miała tylko jeden atak na podorędziu i zapominała o nim w obliczu kryzysowych sytuacji. Gdy to odkryłam, przestał mnie dziwić fenomen książek Stephenie Meyer. Bella Swan jest równie przezroczystą postacią, z którą może się utożsamiać każda, nawet najbardziej płytka i bezbarwna dziewczyna. Choć może przesadziłam z tym porównaniem . Wiecznie płacząca Usagi wyraża wiele więcej emocji swoimi rysowanymi oczami, niż Kristen Stewart we wszystkich filmach o miłości kłody drewna i wampira-pizdeczki. 

    Ale znów odbiegłam od tematu. Powrót do tej serii po latach był dla mnie ciekawym doświadczeniem. I chociaż do tej pory jedynie narzekam na Czarodziejki, oglądam je nadal. Poruszyłam lawinę, której nie jestem w stanie zatrzymać. Głupiutka Usagi da się mimo wszystko polubić, schematyczność każdego odcinka w ogóle mi nie przeszkadza, a opening ustawię sobie niebawem jako dzwonek na telefonie. Tym, którzy nie widzieli Sailor Moon jako dzieci, anime gorąco nie polecam. Tym, którzy chcą sobie uświadomić, na czym się wychowali, również odradzam. Po co sobie psuć zdanie o nas samych?

    zdjęcie: http://www.paullittavelja.pinger.pl

    7 komentarze :

    1. No ba! Jasne, że się oglądało i to nie tylko przemianę, ale całe odcinki:)

      Nie wiedziałem, że tak okroili w Polsacie "Czarodziejkę...", niezła ciekawostka z tymi posłańcami kościoła:)

      Ja pamiętam jeszcze jedną aferę, swego czasu zbierały dziewczyny karteczki do segregatorów i ukazały się dwie z czarodziejkami w wersji nagiej tak jak je pan rysownik stworzył:) Miałem je gdzieś, schowane głęboko:)

      P. S. Poczytałem sobie trochę wiki o tym serialu i to był całkiem mocny serial! Ze scenami śmierci, brutalnymi walkami itd. A ja pamiętam tylko przemiany:)

      OdpowiedzUsuń
    2. A ja oglądałam Sailor Moon od przypadku do przypadku bo nigdy mnie nie wciągnęła, za to Pokemonów byłam ogromną fanką, więc ja wytłumaczenia swojej nienormalności muszę jeszcze poszukać, hahaha. :D

      OdpowiedzUsuń
    3. Anonimowy4/6/13 00:19

      Ty tak na serio?
      Ponadto nie wspomnę, że porównanie Usagi i Belli ma się jak g**** do podkoszulka.
      Po pierwsze ramy czasowe, Sailor Moon emitowana była na początku lat 90, gdzie rządzące społeczeństwem konwenanse zupełnie odbiegały od tych nam obecnie znanych.
      Bella to irracjonalna bohaterka, jej postać jawi się tak na prawdę jako wizualizacja niespełnionych i chorych marzeń pani Mayer.
      Gotowa porzucić wszystko w imię miłości do ponad 100letniego wampira.
      Usagi to po pierwsze nastolatka, w ostatnim sezonie ma chyba z 16 lat, wiedziałaś o tym, no założę się, że nie, bo po co coś dokładnie sprawdzać skoro można lać wodę.
      Na przeciągu wszystkich sezonów jej postać kształtuje się, dorośleje, ale jej osobowość nie zmienia się, w przeciwieństwie do Belli.
      Wiecznie płacząca, dąsająca się i strachliwa Bunny przemienia się w pewną siebie i odważną bohaterkę. Wszytkie Sailorki "padały jak muchy", w większości ulegały pokusom, jednak nie Bunny. Podczas gdy Bella spędzała dnie, tygodnie i miesiące płacząc, gdy Edward ją odrzucił, Bunny walczyła z wcieleniem zła, potężnymi demonami w imię przyjaźni, miłości do rodziny i otaczającego ją świata. Finałową walkę z Galaxią przecież wygrywa sama, własnym sposobem, na który nie wpadła żadna inna z bohaterek, nie jest więc taka jak zahukana Bella, która nigdzie się nie ruszy bez swojego "wampa" i finałową bitwę(a właściwie jej projekcję) "wygrywa" tylko z pomocą Cullenów i innych klanów.
      Sailorki owszem odegrały dużą rolę w walce razem z Usagi przeciwko złu, ale suma sumarum to właśnie sama Bunny toczy ostateczny bój z przeciwnikiem. Zupełnie inaczej to wygląda w Zmierzchu.
      Poza tym, przeciwnicy są inni, szeroko rozumiane zło, widmo wiecznego i destrukcyjnego chaosu, podczas gdy Bella "walczy" przeciwko komu? innym zazdrosnym, żądnym zemsty wampirom?
      I jeszcze jedno, co rozumiesz pod pojęciem "przeźroczystość", jak możesz nazywać ją "bezbarwną" skoro początkowo jest strachliwa, bojaźliwa, płaczliwa, a na końcu silna i pewna siebie, czyż to nie są wyraźne cechy charakteru?
      To, że ktoś jest "słaby" nie oznacza, że jest nijaki, lub jak to ujęłaś "przeźroczysty"
      Następnie, co rozumiesz pod pojęciem

      Co do rekomendacji, co Ty możesz wiedzieć o tym, co inni sądzą o samych sobie?
      Próbujesz zabłysnąć inteligencją, humorem, ale gubisz się we własnych słowach, nie potrafisz podać racjonalnych powodów do swoich wypowiedzi. Smutne, że zgorzkniałe "dziewuchy" muszą się dowartościować powyższymi wpisami na blogach, wyłącz komputer i wyjdź na dwór!
      Pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Anonimowy4/6/13 16:38

        W przeciwieństwie do Ciebie, autorka pisze nie obrażając innych, co na blogu poświęconemu szeroko rozumianej kulturze stawia ją w znacznie lepszym świetle. Czytając tekst, nie odniosłem wrażenia, że jest "zgorzkniałą "dziewuchą"", ale raczej wesołą młodą osóbką, która chce swoimi fascynacjami dzielić się z innymi. Pamiętam te cudowne lata kiedy moja córka oglądała "Carodziejki z Ksęzyca" i wtedy nie rozumiałem jej fascynacji tym banałem. Dzisiaj, dzięki Wasp, zrozumiałem i autorce szczerze za to dziękuję. Ty zaś powinnaś przyjąć do wiadomości, że inni ludzie mają prawo do innego - własnego - postrzegania świata. Tak samo jak Ty masz prawo krytykować ich teksty. Ale nie masz prawa - kryjąc się za internetową anonimowością - obrażać. To znaczy masz prawo. Ale w ten sposób dajesz świadectwo o Tobie samej. Ps. Co prawda z Twojego postu nie wynika czy jesteś On czy Ona, ale piszę o Tobie w rodzaju żeńskim, bo nijak nie jestem w stanie wyobrazić sobie faceta zaperzonego tym, że ktoś sobie lekko dworuje z papierowej Usagi. Ale może po prostu mam małą wyobraźnię.
        Pozdrawiam
        pwidz

        Usuń
    4. Widzę, że Czarodziejka "Groch fasola silna wola" (och, te polskie tłumaczenia) w dalszym ciągu wywołuje kontrowersje:) I dobrze, ja oglądałam ją z wypiekami na twary i z takim samym zapałem zwalczałam wszelką krytykę jak Anonimowa Komentatorka. Pewnie nawet bym Ci do jedzenia napluła i dom jajkami. Teraz pozostał mi tylko sentyment. Choć zgodzę się z Anonimową w tym, że anime rozwija się z czasem, postacie stają się nieco bardziej złożone, wątki bogatsze, a kreska bardziej precyzyjna. Nie oszukujmy się jednak arcydzieło japońskiej animacji to nigdy nie było. Z drugiej strony zupełnie nie wstydzę się swojego zafascynowania Czarodziejkami (mam kasety VHS z nagranymi prawie wszystkimi odcinkami, oryginalne kasety z filmami oraz wszytko inne, co tylko dało się znaleźć z motywem czarodziejek w marynarskich kostiumach). Na litość boską, ja kiedyś znałam grupy krwi poszczególnych czarodziejek!!! Teraz też bez zażenowania oglądam przygody Usagi i spółki za każdym razem, gdy natrafię na nie w telewizji.

      OdpowiedzUsuń
    5. Anonimowy5/6/13 11:39

      sami nie wiecie co pisac na ten temat i piszecie glupoty tam jest inna kultura my tez mamy inna kulture a trzeba sie otwierac na swiat bo swiat jest bardzo piekny

      OdpowiedzUsuń
    6. Anonimowy13/5/17 14:47

      Ja cię ukarzę w imieniu księżyca

      OdpowiedzUsuń