• Kultura, głupcze!

    Czy ten naród idiocieje?



    Według badań OECD*, co drugi dorosły Polak nie rozumie czytanego tekstu. Od kiedy cała Polska zapoznaje się z moimi przemyśleniami na kurtuli, problem zaczął bezpośrednio dotykać mojej osoby. Grozę współdzielenia obywatelstwa z 19 269 223 osobami (i pół) cierpiącymi na analfabetyzm wtórny potęguje jeszcze jedna dana: „jedynie 7% Polaków posiadających wykształcenie wyższe w miarę pełnie rozumie i umiejętnie posługuje się językiem upowszechnionym przez środki masowego przekazu”**. 



    Statystyka jest szokująca do tego stopnia, że wydaje się być wręcz nieprawdopodobna. Jednak nie o samym badaniu, ile o komentarzach wysnutych na jego podstawie chcę pisać. Patrząc na przeciętnego czytelnika tego bloga (tak misie, mam na was oko na facebooku) można przypuszczać, że jest to zazwyczaj młody, studiujący dwudziestoparolatek, z nadziejami na przyszłość i wierzący w swoje możliwości. Taki jak ja. Chcemy się rozwijać, czytać książki, oglądać dobre filmy i chodzić na koncerty. W żaden sposób nie wpasowujemy się w wizje socjologów i psychologów próbujących zdiagnozować nas jako „generację obrazkową”. Winą za domniemany spadek inteligencji społeczeństwa obarcza się telewizję, gry komputerowe i, oczywiście, Internet. W dwóch słowach, nasze pokolenie.

    Czy tylko mnie irytują te frazesy? Przede wszystkim zdanie „co drugi dorosły Polak” obejmuje nie tylko „nasze pokolenie”, ale też naszych rodziców i dziadków. Tych, którzy w szkołach uczyli się na pamięć całych strof Pana Tadeusza, bo to „epopeja narodowa i trzeba ją znać”. Tych, którzy mimo wielu godzin spędzonych w bibliotekach (bo taką wizję samych siebie roztaczają przed nami rodzice) również zasilają grono dorosłych nieczytających. 

    Przyczynę idiotyzacji równie dobrze możemy ulokować we wprowadzeniu testów, jako sprawdzianów naszej wiedzy i umiejętności. Podstawówkę kończymy testem, po gimnazjum mamy kolejny test, a liceum zwieńcza matura z języka polskiego, która również jest... testem. Przez cały proces naszej edukacji, wtedy gdy mamy czas na zachłyśnięcie się miłością do literatury, możemy chodzić za darmo do teatrów/muzeów/kin, gdy możemy uczyć się korzystania z kompendium wiedzy, jakim jest Internet, to my... no cóż... uczymy się trafiać w klucz. I niech mi nauczyciele nie mówią, że każdy rocznik jest gorszy od poprzedniego i że nie widzą w nas chęci poznawania świata. To w nich nie ma chęci poznania naszej rzeczywistości. W której Internet, gdyby zrozumieć rządzące  nim procesy, może pomóc nam rozwijać się i realizować. Dowodem na to niech będzie ten blog, oraz zwiększające się grono jego czytelników (lajkujcie, wrzucajcie komcie i udostępniajcie ziomkom – że tak skończę „internetowym językiem”).

    I niech kurtula będzie z Wami. 

    *OECD- Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju
    **”Socjotechnika” mgr Ł. Scheffs, rozdział 5 „Język propagandy politycznej”


    3 komentarze :

    1. Anonimowy30/6/13 19:06

      Po długotrwałym bajkowaniu (sesja była, czy co?) zajęłaś się naprawdę ważnym i poważnym tematem. I tylko trochę szkoda, że potraktowałaś go nieco powierzchownie. Nie będę się czepiał nieścisłości w stylu 19269icośtam, bo w tych ponad 19 milionach parę sztuk to dzieciaki, których problem analfabetyzmu (jeszcze) nie dotyczy. Przejechałaś się po systemie egzamino-edukacji. I słusznie. Z tym, że teza jakoby szkoła stale was testując ogranicza wasze możliwości rozwoju jest naciągana - żaden nauczyciel i żadna szkoła nie zabrania wam sięgać do książek, lektury na języku polskim nadal są omawiane, a to już jedynie wasza wina, że ograniczacie się do obejrzenia filmu, przeczytania streszczenia albo i nie. No cóż, wasze pokolenie w dużej swej części szuka dróg na skróty, a czytanie jest procesem czasochłonnym. Źródłem wiedzy jest dla was internet ("nokia - marka japońskich telefonów" - autentyk z waszej ulubionej Wikipedii), bo tam można SZYBKO wszystko znaleźć. "Dowodem niech będzie ten blog" - piszesz. No właśnie. Ilu spośród Twoich znajomych (elity, jak mniemam) i z jakim zacięciem komentowało Twój tekst o kreskówkach, a ilu pochyliło się nad tekstem o Jacku Dehnelu? Świat naprawdę jest bardzo złożony i na trudne pytania (np. Czemu Polacy idiocieją?) bardzo rzadko udaje się znaleźć proste odpowiedzi.
      pwidz

      OdpowiedzUsuń
    2. ...zawsze są co najmniej dwa wyjścia: kupić dwa tablety za 1 zł lub jak napisałaś w jednym ze swoich komentarzy "Rodzice polecali, ale czytać musiałam samodzielnie :)" w dużej mierze zależeć będzie to od Was co zastosujecie i jakie efekty osiągniecie, aby odwrócić te statystyki. Starzy nieczytający, czytać nie będą- czytający nie zaprzestaną.

      OdpowiedzUsuń
    3. Anonimowy1/7/13 00:51

      Takie podejście mi się podoba ;)

      OdpowiedzUsuń