• Kultura, głupcze!

    After all this time? Always



    Wszyscy w dzieciństwie oglądali Dragon Ball. WSZYSCY! Jeżeli mimo to nie widziałeś/łaś tego kultowego anime – nie przyznawaj się publicznie, bo wstyd. 

    To jest oczywiście tylko moje zdanie. Oraz milionów osób na całym świecie. Dlaczego historia chłopca, który przez 508 odcinków ratuje świat cieszyła się (nadal cieszy) tak ogromną popularnością?



    Dragon  Ball przedstawia historię prostą jak drut i - być może - w tym tkwi sekret. Mały Goku jest chłopcem niezbyt rozgarniętym, acz silnym.  Biega po świecie walcząc z potworami i szukając smoczych kul spełniających życzenia. W pierwszej serii głównie zdobywa przyjaciół i ratuje Ziemię, aby w drugiej móc ocalić losy całego wszechświata. I to właśnie na fabule rozgrywającej się w Dragon Ball Z chciałabym się skupić w tym tekście. 

    Dragon Ball Kai (właśnie tak nazywa się zremasterowana „Zetka”) obejmuje ratowanie Ziemi przed Vegetą, świata przed Freezerem oraz znowu Ziemi przed Cellem (który w polskiej wersji językowej nazywany był „Komórczakiem”). Produkcja została wydana z okazji 20-lecia anime. Niezliczoną rzeszę fanów DB na całym świecie ogarnął zbiorowy entuzjazm. Uszkodzone sceny zostały wycięte, akcja przyspieszona, a cała ścieżka dźwiękowa nagrana jeszcze raz. Przyznam się od razu: na pierwszym roku studiów odmawiałam znajomym imprez, żeby oglądać DB Kai. Przypomniałam sobie, dlaczego całe dzieciństwo kochałam się w Vegecie i zakochałam się w nim ponownie. Śmierci Kuririna przeżywałam pełnią smutku wbrew świadomości, że i tak go wskrzeszą. W głowie przeprowadzałam psychoanalizę porównawczą między Goku a Vegetą mimo, że do tej pory nie wiem, co ten termin oznacza. Dragon Ball był dla mnie powrotem do dzieciństwa. 

    Wiecie co? Jak teraz tak sobie o tym myślę, to czuję się staro. Niedługo skończę studia, znajdę pracę, założę rodzinę. Minie 20 lat. Po powrocie z roboty, której nie lubię, do domu, w którym czekać będzie pranie, sprzątanie i prasowanie, usiądę przed moim najnowszym modelem laptopa i włączę DB. I tak samo jak wtedy, gdy byłam dzieckiem, jak i gdy studiowałam, podniosę ręce do góry, żeby oddać swoją energię Goku. 

    Czy już wspominałam, że WSZYSCY oglądali Dragon Ball?

    zdjęcie: https://www.haszkod.pl

    10 komentarze :

    1. Dragon Ball to zdecydowanie jedna z ulubionych bajek małej wersji mnie :D Z zapartym tchem śledziłam przygody Goku i nie wiem czemu, zawsze chciałam być nim ;p

      OdpowiedzUsuń
    2. Anonimowy15/6/13 12:56

      Rozumiem, ze ten blog, tak jak każdy inny, jest całkowicie subiektywny (tak samo zresztą jak i niniejsze wypełzające spod klawiatury słowa). Wydaje mi się wszakże, że Dragon Ball zasługuje na znacznie bardziej dogłębną analizę. I piszę to jako zaprzysiężony fan Naruto i jego kumpla EroSenina.
      pwidz

      OdpowiedzUsuń
    3. Anonimowy15/6/13 14:57

      Jak chcesz im zrobić psychoanalizę porównawczą to zapraszam na korepetycje z Freuda :P

      You know who!

      OdpowiedzUsuń
    4. Oglądałam z zapartym tchem :) Zaraziła mnie kumpela, potem ja wciągnęłam starszego brata, a on ojca. To było szaleństwo :) Aż sobie całą serię kiedyś odświeżę.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. polecam Kai dla odświeżenia, a nie starą wersję. I najlepiej oglądać w towarzystwie drugiego fana - dwa razy więcej emocji!

        Usuń
    5. Pamiętam jak każdy udawał Goku. Ta seria się wyróżniała z szeregu innych i śmiało można powiedzieć, że to jeden z symboli tamtych czasów.

      OdpowiedzUsuń
    6. Anonimowy16/6/13 01:28

      Nie przez 508 odcinków...on tam przecież na początku nikogo nie ratował, głównie kul poszukiwał. Ratowanie zaczęło się dopiero od pojawienia się Piccolo.

      Nie wiedziałem, że wznowili DBZ pod innym tytułem. Co masz na myśli pisząc o 'uszkodzonych scenach'?!

      Mnie się podoba przede wszystkim pierwsza seria Dragon Balla, ta która się na 23 turnieju sztuk walki. DBZ jest już słabszy. Za dużo tam powtarzanych w koło chwytów. Ciągle się biją, ciągle stają się silniejsi...

      Natomiast ciekawostką jest to, że Toriyama połączył w jedną całość różne wpływy rodem z pop kultury - mamy więc motyw Supermana wysłanego na Ziemię, który ma nadludzkie zdolności. Jest nawiązanie do Tarzana (chłopiec wychowuje się w dziczy z dala od ludzi). Mamy odniesienia do King-Konga (zamiana w wielką małpę, która wszystko niszczy) i Wilkołaka (zamiana pod wpływem księżyca w pełni). A nawet do pierwszej części 'Obcego' w serii z Cellem (ponad to w pewnej fazie przemian, Frizer przypomina właśnie Obcego). I tak dalej...sporo interesujących elementów by się znalazło, gdyby człowiek miał czas, przysiadł trochę i obejrzał cały serial raz jeszcze - od początku do końca.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Stwierdzenie, że Goku ratował świat przez wszystkie odcinki, było oczywiście pewnym uproszczeniem, na które się skusiłam ufając, że nasi skupieni na każdym szczególiku Czytelnicy i tak będą wiedzieli, o co mi chodzi.
        Mówiąc "uszkodzone sceny" mam na myśli te, w których, np. dźwięk nie zgrywał się z obrazem, dochodziło do niezamierzonych powtórzeń tej samej sceny, lub po prostu były technicznie uszkodzone.

        Usuń
      2. Anonimowy16/6/13 12:39

        O, to nawet nie wiedziałem, że było coś takiego. Ponad 10 lat temu oglądałem wersję francuską z polskim lektorem i nie wychwyciłem czegoś takiego. Mimo wszystko, ciekawe.

        Usuń
    7. Anonimowy10/7/13 21:04

      to było coś oglądałem w tv jak byłem gówniarzem i teraz mając prawie 28 lat mam pościągane wszystkie odcinki starej seri i tez czasem o glądam najbardziej zapamietałe m goku jako mega wojownika z tymi kudłami do pasa kai tez obejżałem z ciekawości

      OdpowiedzUsuń