• Kultura, głupcze!

    Cudze chwalicie, swego nie znacie



    „Jacek Dehnel – pisarz (ostatnio wydał powieść Saturn), poeta, tłumacz (Larkin, Verdins) i malarz. Zajmuje się zbieractwem i łowiectwem (gratów), prowadzi blog poświęcony międzywojennemu tabloidowi Tajny Detektyw, nie prowadzi samochodu. Decyzją Rady Języka Polskiego został Młodym Ambasadorem Polszczyzny”

    Tyle dowiadujemy się z rubryki Kawiarnia Literacka tygodnika Polityka, do której Dehnel od czasu do czasu pisze. A czego możemy dowiedzieć się szperając w Internecie? Pedał, Żyd, Niemiec (oksymoron? jaki oksymoron?). Nagrodę Kościelskich (polska nagroda literacka dla młodych pisarzy) otrzymał po pójściu do łóżka z Miłoszem, PASZPORT Polityki zapewniła mu gejowska mafia, a karierę zawdzięcza spokrewnieniu z lobbystą Markiem Dochnalem (Dehnel – Dochnal. Przypadek? Nie sądzę...).




    Nie zważając na opinie wszelkiej maści, tak samego zainteresowanego, jak i osób trzecich, zapragnęłam ukulturalnić czytelników Kurtuli polecając twórczość tego młodego artysty. Nie, nie będę po kolei streszczać jego książek. Bowiem dla mnie Dehnel mógłby opisać choćby smród w gaciach, a i tak prawdopodobnie byłabym zachwycona. Ten człowiek na nowo odkrył przede mną język polski. Do momentu przeczytania jego książki (była to akurat Lala) żyłam nieświadoma piękna słów. Ich brzmienia, zawiłości, mankamentów powstałych w skutek nieprawidłowego używania. Felietony Dehnela czytam na głos, lekturze książek towarzyszy Słownik Języka Polskiego. Spokojnie, teksty można zrozumieć i bez pomocy, jego celem nie jest epatowanie wyrazami, których nikt już nie używa. Słownik jest mi potrzebny do wyłapywania różnorodności kontekstów, wieloznaczności zwrotów. Język ojczysty zastawia na nas wiele pułapek i jedynie nielicznym udaje się wyjść z nich bez szwanku. Dehnelowi się to udaje. Człowiek wyciągnięty z 20-lecia międzywojennego został wpisany we współczesność prezentując młodym ludziom patriotyzm w szacunku do naszej mowy.

    Tematy, które Jacek porusza w swoich książkach są jakby „wzięte z ulicy”. Historie z Balzakiany, czy Lali mogłyby przytrafić się każdemu. Autor koncentruje się bardziej na relacjach międzyludzkich i emocjach niżeli rewolucyjnych życiowych przełomach. Podobne zabiegi można dostrzec w Stu latach samotności Gabriela Márqueza czy też Grze w klasy Julio Cortázara, gdzie wydarzenia są niejako tłem do tego, co dzieje się w głowach bohaterów. 

    Postać Jacka Dehnela pokazuje, że w poszukiwaniu dobrej książki nie musimy lecieć do działów „Literatura Łacińska”, bądź „XX wiek”. Trzeba zaznaczyć, że ten zachwalany przeze mnie autor, nie jest jedynym młodym polskim pisarzem, którego twórczość można polecić. Stoi obok niego również Sylwia Chutnik (Kieszonkowy atlas kobiet, Mama ma zawsze rację), Michał Witkowski (Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna – Szczakowej, Drwal), czy nie wspomnę już o Dorocie Masłowskiej (Paw królowej – zdecydowanie najlepsze jej dzieło). Stylistycznie odmienne prozy łączy jedna wspólna cecha – po prostu są dobre.

    Chciałabym, aby choć jedną osobę ten tekst skłonił do zapoznania się z twórczością Dehnela. Jeżeli nawet nie z jego dziełami, to chociaż przypomni o istnieniu czegoś takiego jak książka. Warto czytać. Serio, nie kłamię.

    zdjęcia: http://www.kacikzksiazkami.blogspot.com , http://www.literacki.blogspot.com

    2 komentarze :

    1. passionpun30/5/13 20:38

      Wasp! hah !

      Okej, to masz -jak nadejdą upragnione wakacje to wezmę się za czytanie czegoś mniej zakotwiczonego w sztywnych technicznych klimatach.

      OdpowiedzUsuń
    2. Anonimowy30/5/13 21:09

      Zgadzam się - warto czytać! Ale nie wszystko. Np. nie rozumiem, czemu autor blogu, który ma ambicję wmurować swoją malutką cegiełkę w horyzonty kultury, zawraca sobie głowę bezmózgimi internetowymi komentarzami?
      Właśnie słucham mojego ukochanego Jethro Tull (zawsze ciągnęło mnie do kultury agrarnej) i myślę sobie, że to dobrze, że młodzi ludzie - jak mniemam, jesteś, Wasp, jeszcze młodziutką osóbką - nie tylko czytają książki (wciąż zbyt mało, poziom czytelnictwa w tym kraju budzi u starego belfra autentyczne przerażenie!), ale chcą się nimi dzielić z innymi.
      Zestawienie polskich pisarzy młodego pokolenia z Cortazarem (to największa pomyłka komitetu noblowskiego, bo Julio tak jak nikt inny na nagrodę zasługiwał) czy Marquezem świadczy albo o Twojej ogromnej odwadze w ocenach (ach, ta młodość!) albo...
      Warto czytać. I czasem też warto pisać. Więc pisz dalej. A może kogoś jeszcze zachęcisz, by przeczytał? Bo "passionpun" już chyba zachęciłaś.
      pwidz

      OdpowiedzUsuń